Nie zabijaj???

Do niedawna sądziłem, że nigdy nie odważę się napisać recenzji filmu. Ale widocznie dzisiaj musi być ten pierwszy raz.

Obejrzałem film Agnieszki Holland „Pokot”. Do kina wybraliśmy się nie tyle stymulowani recenzjami fachowców (z tymi zapoznałem się później), ile lokalnym patriotyzmem,   umiłowaną Nową Rudą i jej okolicami. (Bystrzyca Kłodzka też jest OK).

Po filmie zacząłem szukać recenzji – i tu ogromne rozczarowanie. Oto próbka  najgłębszej oceny:  „Pokot może nie jest filmem wybitnym, ale jest dobry. Porusza ważne problemy społeczne. Jest niezmiernie trafnym komentarzem do obecnej sytuacji w naszym kraju”.

Nie zamierzam odgadywać, co autorka (autorki Tokarczuk, Holland) miały na myśli. W gruncie rzeczy intencje twórcy są ważne, ale najważniejsze są odczucia adresatów sztuki oraz to, do jakich refleksji , wreszcie do jakich działań dzieło artystyczne inspiruje odbiorców.

Wbrew większości recenzentów uważam ten film za wybitny ze wszech miar. Nie dlatego, że Nowa Ruda, że Kotlina Kłodzka, że piękne zdjęcia, wspaniałe postaci i aktorzy.

Wbrew większości recenzentów uważam, że film ten nie jest filmem o zabijaniu zwierząt. Dla mnie jest to film o zabijaniu ludzi.

Człowiek jest zwierzęciem – mordercą. W odróżnieniu od większości zwierząt zabija on przedstawicieli swojego gatunku nie tylko przez przypadek czy w stanie najwyższej konieczności. Wachlarz motywów zabójstwa drugiego człowieka jest bardzo, bardzo szeroki. Od nieodpartego impulsu powodowanego najróżniejszymi emocjami (zdrada, zazdrość, zemsta itd., itp.) poprzez planowane z zimną krwią mordy  na tle politycznym lub biznesowym po zinstytucjonalizowane, „słuszne”, zbiorowe   mordy w imię obrony jedynie prawdziwego Boga,  czy  obrony takich wartości jak wolność, niepodległość.

Nie zamierzam podejmować próby oceny skuteczności piątego przykazania Dekalogu. Wystarczy mi, że kapelani stoją za plecami żołnierzy po obydwu stronach frontu i  rozgrzeszają ich z popełnianych zabójstw innych ludzi „w imię słusznej sprawy”.

W tym kontekście film Agnieszki Holland jest dla mnie jednym, fundamentalnym pytaniem: czy zabójstwo drugiego człowieka w imię ochrony naturalnego środowiska, w którym człowiek żyje, a więc niejako w obronie egzystencji przyszłych pokoleń, może zostać zaliczone do tych zabójstw „w słusznej sprawie”. I nie chodzi tu wcale o ekoterroryzm, jak starają się sugerować niektórzy recenzenci. To problem o wiele głębszy, to próba zmierzenia się z wyzwaniami moralnymi, jakie niesie ze sobą cywilizacja i jej zagrożenia dla rodzaju ludzkiego.

Holland nie tylko stawia to pytanie, ale także udziela na nie odpowiedzi. Wielokrotna morderczyni nie tylko unika kary, ale wręcz otrzymuje największą nagrodę. Ostatnie sekwencje pokazujące pełną niezmąconej radości idylliczną egzystencję tak różnych przecież ludzi, w absolutnej harmonii z otaczającym, pięknym światem mogą sugerować przecież „łąki Pana”.

Za wcześnie dla mnie, abym opowiedział się „za” czy „przeciw”. Ale za odwagę i formę przedstawienia jednego z najpoważniejszych współczesnych wyzwań moralnych ludzkości – jeżeli takie były intencje artystek – uchylam kapelusz przed paniami Tokarczuk i Holland.

Autor: Jacek Uczkiewicz

Szczegóły na FB: https://www.facebook.com/jacek.uczkiewicz/about?section=bio&pnref=about

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *