Szczyt zaszczycony

Motto: „Oni (Kaczyńscy) nadają się tylko do niszczenia” – Wałęsa o braciach Kaczyńskich wiele, wiele lat temu.

Ciekawie zapowiada się przebieg „Szczytu trójmorza” zapowiadanego początkowo we Wrocławiu, a przeniesionego do Warszawy, gdyż wystąpić na nim wyraził ochotę przeprowadzający akurat w tym terminie wizytację Polski prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Jak oświadczył prezydencki minister Ścierski:  „ integracja regionu Europy Środkowej przyczyni się do lepszej integracji całej Europy, współpracy gospodarczej”. Wszystko to jeszcze bardziej gmatwa i zaciemnia sprawę owego szczytu.

Po pierwsze niejasny był (do wizyty Trumpa) a jeszcze bardziej niejasny jest teraz program i cele tego szczytu. Oficjalne rządowe media wybijają jako cel zasadniczy „zwiększenie integracji gospodarczej”. Jednakże pierwsza część szczytu dotyczyć ma „problemów integracji politycznej”. Ma ja podobno prowadzić polski prezydent wraz z prezydent Chorwacji. Dopiero druga część, prowadzona przez ministra Szczerskiego dotyczyć ma problemów integracji gospodarczej. O co więc chodzi?

Polski prezydent i rząd uzasadniają wystąpienie Trumpa na spotkaniu poświęconemu ponoć zwiększeniu integracji gospodarczej (sic!) realną obecnością wojsk amerykańskich w Polsce. O co chodzi?

Po trzecie. Polska władza pęka z dumy, że szczyt, mający przyczyniać się do zwiększenia integracji Europy” zaszczyca sam prezydent USA. Nic jednak nie wiadomo o obecności na tym spotkaniu przedstawiciela Parlamentu Europejskiego, Rady czy Komisji Europejskiej. Czy Unia Europejska była zaproszona? Jeżeli tak, przez kogo będzie reprezentowana? Jeżeli nie zapraszano nikogo, to dlaczego z takim zapałem zaprasza się prezydenta nie europejskiego mocarstwa? Są to moim, zdaniem pytania zasadnicze, gdyż odnoszą się do zasadniczej sprawy: jest szczyt „trójmorza” w istocie i w intencjach inicjatorów inicjatywą pro- czy anty-europejską?

Z oglądu sprawy poprzez medialne doniesienia na dzień dzisiejszy, w moim przekonaniu, jest to inicjatywa ukierunkowana na tworzenie europejskiej alternatywy dla Unii Europejskiej. Mało tego, najprawdopodobniej strona polska zaproponowała prezydentowi Stanów Zjednoczonych objęcie politycznego patronatu nad tą imprezą. Stąd decyzja Trumpa o „ zrobieniu krótkiego postoju w Warszawie, w drodze na G-20”. Polityczny patronat USA nad rozbijacką inicjatywą wewnątrz europejską świetnie wpisuje się w antyunijną i antyrosyjską strategią USA. Dlaczego nie skorzystać z okazji? W każdym bądź razie zapowiadane z dużym zapałem „bardzo ważne oświadczenie Prezydenta USA na Szczycie regionalnym” godne będzie uwagi.

Paradoksalnie rzecz ujmując ta ewidentnie rozbijacka w stosunku do idei wspólnej Europy polska inicjatywa  może spotkać się z przychylnością wielu autorytatywnych polityków europejskich. Nie można bowiem zapominać, że droga Polski (a za nią i innych państw regionu” do Unii Europejskiej) nie była łatwa ani  do końca przesądzona. Wśród wielu polityków europejskich dominował pogląd (i rady płynące w naszym kierunku), że „ powinniśmy (kraje Europy Środkowej) przed przystąpieniem do UE, zintegrować się najpierw w organizacji na kształt Beneluxu (czyli takiego RWPG pod auspicjami Banku Światowego), aby dopracować się właściwych standardów państwa demokratycznego i wolnorynkowej gospodarki. Dopiero po jakimś okresie, gdy będziecie moralnie, instytucjonalnie i gospodarczo  gotowi do integracji z Europą, wasze członkostwo będzie uzasadnione”. Mieliśmy więc jako naród duże szczęście, że stało się inaczej i w ostatniej niemal chwili przeważyła opcja o szybkiej integracji.

Dzisiaj jednak, w obliczu narastających, silnych tendencji do europejskiej integracji wokół europejskich wartości społecznych, cywilizacyjnych i wokół wspólnej waluty europejskiej, hasła o przedwczesnym przyłączeniu polski do zachodniej Europu mogą odżyć. A polskie władze, jak nikt inny dostarczały i wciąż dostarczają argumentów uzasadniających takie myślenie.

Bardzo realnie grozi więc nam w najbliższej przyszłości geopolityczna pozycja państwa pomiędzy Unią Europejską a Rosją, państwa wrogo nastawionego do obydwu potężnych sąsiadów, za to pod politycznym i wojskowym parasolem zamorskiego mocarstwa, które do perfekcji opanowało sztukę wyciągania z ognia kasztanów cudzymi rękami.

Swego czasu Mojżesz wyprowadzał naród wybrany z Egiptu do Ziemi Obiecanej. Najwidoczniej Jarosławowi K. zamarzyła się podobna rola, ale zadanie o wiele trudniejsze: wyprowadzenie narodu wybranego z ziemi obiecanej. Tylko dokąd?

Na koniec wisienka. Oto cytat z materiału poświęconego wizycie Trumpa w Warszawie:

„Onet widział list jednej z osób bliskich polskiemu rządowi w sprawie wizyty Trumpa w Polsce. W notatce dla bliskiego współpracownika Trumpa osoba  ta (jak rozumiem Polak. J.U.) tłumaczy dokładnie to, że bliski ideowo Trumpowi polski rząd okaże mu wszelkie względy, a entuzjastycznie nastawiony do amerykańskiego lidera naród polski zapełni ulice”

Jak oni to zrobią? Przecież szkoły już nie pracują. OTK też jeszcze nie utworzona.  Urzędnicy będą oczywiście musieli entuzjastycznie okazywać entuzjazm, ale czy to wystarczy do „zapełnienia ulic”? Pozostaje lepsza część społeczeństwa: RM.

Autor: Jacek Uczkiewicz

Szczegóły na FB: https://www.facebook.com/jacek.uczkiewicz/about?section=bio&pnref=about

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *