Drogi Radosławie

Zachęcony przez Ciebie  zapoznałem się z Twoim ostatnim artykułem w czasopiśmie Sprawy Nauki, Radosław Czarnecki,  „ Wirtualna władza korporacji” ( http://www.sprawynauki.edu.pl/archiwum/dzialy-wyd-elektron/315-humanistyka-el/3726-wirtualna-wladza-korporacji) Przeczytałem go z zainteresowaniem wielkim, a ponieważ prosiłeś o uwagi, więc oto ich mała garsteczka.

Trafiasz w sedno problemów współczesnego świata chociaż nie oznacza to, że wyczerpujesz temat. Nie możesz tego niestety zrobić, nie może tego zrobić nawet sam Zukerberg ani inny informatyczny guru. Twoja opowieść doskonale koreluje z moim postrzeganiem fenomenu eksplozji informatyki. Od wielu lat propaguję gdzie mogę moją interpretację tego zjawiska, opartą na tezie, że w XX wieku wyzwolił się piąty – po czterech klasycznych – żywioł: informatyzacja właśnie. Uważam otóż – w dużym skrócie –  że informatyzację traktować należy jako nowy żywioł, który ma taką samą, nieograniczoną moc, ślepą energię, jak woda, ogień, powietrze czy ziemia. My z tej energii możemy troszeczkę skorzystać, jeśli zdołamy ją choć trochę poskromić. Jesteśmy podobni do naszych pra- pra-szczurów, którzy mozolnie opanowywali umiejętność wykorzystania ognia, wiatru i wody. Żywioł informatyzacji, którego częścią jest Internet, jest wobec nas ślepy i bezwzględny. Jeżeli nauczymy się korzystać z tego żywiołu, to będziemy mieli szansę na przetrwanie. Jeżeli zbagatelizujemy ten żywioł, lub przy obchodzeniu się z nim popełnimy jakieś błędy (jak na przykład dawni żeglarze), to  – niezależnie od tego kim jesteśmy: przedsiębiorcą, naukowcem czy artystą – zmiecie nas on z powierzchni ziemi.

W pełni podzielam Twoja tezę mówiącą o tym, że za sprawą informatyzacji znaleźliśmy się w nowym Średniowieczu. Ale nie tylko ze społecznego, socjologicznego punktu widzenia. Nie będę daleki od prawdy twierdząc, że uwolnienie żywiołu informatyzacji spowodowało, że generalnie w nauce, w poznawaniu świata, natury, znaleźliśmy się nagle i nieoczekiwanie w czasach przedkolumbijskich! Tyle nagle jest do odkrycia!

Niestety, jak każdego z pozostałych żywiołów tak i tego nowego nie potrafimy w pełni objąć rozumem. Wiem tylko tyle, że energia tego żywiołu będzie narastać. A tego skutki? Nikt ich nie zna.

Rzucę tu tylko kilka haseł – po to, aby nie tracić ich z pola widzenia. Po pierwsze tzw. sztuczna inteligencja. Już w tym roku Facebook właśnie zamknąć musiał swoje roboty oparte na sieciach neuronowych, które „zatrudniał” do usprawniania komunikacji pomiędzy użytkownikami sieci, gdyż niespodziewanie okazało się, że te maszyny zaczęły porozumiewać się między sobą nowym, wymyślonym przez siebie językiem. Jakie zmiany w życiu „zwykłego człowieka” przyniesie masowe zastosowanie sztucznej, a ciągle doskonalonej sztucznej inteligencji w takich dziedzinach jak produkcja, usługi, administracja, lecznictwo, edukacja usługi czy obronność? Tego nie wiemy. Jak śpiewa Jean Ferra:   „Qui vivra verra!”.

Kwestia druga: bitcoiny. Jakie skutki przyniesie dalsze rozpowszechnianie się waluty, której wartość nie jest oparta ani na złocie, ani na innym „materialnym” (cudzysłów nie jest tu przypadkowy) dobrze, lecz na nowej mocy obliczeniowej wprowadzanej do sieci? Całkowicie zmieni się rola banków, rządy utracą możliwość kreowania polityki pieniężnej itp. itd. Czy w związku z tym cofamy się do czasów przedfenicjańskich?

Trzecia sprawa związana jest też z Facebookiem, a konkretnie z nazwiskiem Mercier i jego skutecznymi próbami wykorzystywania tego portalu do wpływania na wyniki wyborów prezydenckich w USA i na wyniki referendum unijnego w Wielkiej Brytanii (pisałem o tym szerzej na moim blogu).  Tego tematu nie chcę jednak rozwijać, gdyż właśnie zamówiłem sobie książkę Ralfa Keyes’a „ Czas postprawdy”. Będzie ona dostępna po 11.11.br., ale już z zapowiedzi wynika, że autor porusza w niej takie tematy jak powszechna utrata zaufania w życiu społecznym i tegoż skutki.

Na zakończenie anegdota. Okazuje się, że furorę w niektórych krajach robią tzw. sex-roboty (żeńskie i męskie). Wprowadzono je jako rodzaj ciekawostki w  domach uciech i szybko okazało się, że mają dużo większe wzięcie niż konwencjonalni, naturalni  usługodawcy. A  przecież raczkujemy dopiero w sztucznej inteligencji.

Jest więc o czym myśleć i bardzo dobrze, że próbujesz chwytać byka za rogi. Ktoś musi nas doprowadzić do Oświecenia. Bonne continuation, Radosławie!

Autor: Jacek Uczkiewicz

Szczegóły na FB: https://www.facebook.com/jacek.uczkiewicz/about?section=bio&pnref=about

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *