Uznanie i szacunek

Z Włodzimierzem Czarzastym wiele mnie różni. Zwłaszcza w kwestiach ideowych: rozumienia pojęcia „lewica”. Odpowiedzialności i zadań lewicy w dzisiejszych czasach taj najeżonych starymi i nowymi zagrożeniami dla człowieka. Niegdyś komentowałem wydarzenia wewnątrzpartyjne, zwłaszcza okresu transformacji SLD w Nową lewicę.   Dzisiaj nie zmieniam zdania w kwestiach ideowych. Sprawami wewnątrzpartyjnymi Nowej lewicy również się nie zajmuję, gdyż nie jestem członkiem tej partii. Chociaż przez jakiś czas byłe. Wprawdzie zadeklarowałem publicznie, że do NL nie wstąpię i nie złożyłem wymaganych deklaracji, to jednak ze zdziwieniem dowiedziałem się, że członkiem tej partii jestem! Na pytanie do partyjnych urzędników jak to się stało, uzyskałem odpowiedź: „zostałeś przyjęty przez wcielenie”. „Wycieliłem’ się więc czym prędzej.

Dzisiaj Włodzimierz Czarzasty jest Marszałkiem Sejmu, drugą osobą w państwie. I jako Marszałek właśnie zyskuje moje uznanie. Chodzi oczywiście o jego odmowę udzielenia poparcia staraniom (kogo?) o przyznanie pokojowej nagrody Nobla prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi. Marszałek Czarzasty taktownie, ale jednoznacznie odmówił poparcia tym staraniom. Okazał się nie tylko mężem stanu rzeczywiście, praktycznie broniącym suwerenności i godności państwa polskiego, ale wykazał się też, co również jest rzadkością dużą odwagą polityczną zarówno wobec wszechpotężnych Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej jak i wobec wewnętrznych współkoalicjantów. Wkroczył zdecydowanie w obszar polskiej polityki zagranicznej – obszaru o którego zarząd zaciekle walczą dwa pałace: duży i mniejszy.

Taka postawa zasługują na uznanie i szacunek.

Włodzimierz Czarzasty jedną swoją decyzją znalazł się w pierwszej lidze europejskich polityków. Pokazał, że wola USA to nie przymus prawny i polityczny. Ciekawe, ilu znajdzie naśladowców wśród mężów stanu innych państw. Bo, że znajdzie, to nie ulega dla mnie wątpliwości. Ważniejszą kwestią będzie jedna praktyczna reakcja na taką samowolkę wasala. Czy Stany dostrzegą w tym geście Czarzastego zalążek epidemii wśród europejskich i światowych polityków? Czy zechcą publicznie, dla przykładu ukarać Czarzastego i Polskę, czy też załatwią sprawę po cichu i w rękawiczkach?

Gwiazda Włodzimierza Czarzastego – męża stanu rozbłysła. Czy na długo? Do końca kadencji sejmu już niedaleko, a co będzie dalej – o tym zadecydują wyborcy Póki co Czarzasty jest pierwszym polskim mężem stanu, który osobiście obłożony został sankcjami przez USA. Nie inaczej jak sankcje właśnie traktować należy kuriozalne, amerykańsko głupie  zachowanie się ambasadora USA w Warszawie, który w reakcji na stanowisko Marszałka Sejmu ogłosił oficjalny bojkot jego osoby. Żałosne, śmieszne zachowanie pokazujące jak głębokiego dna sięgnęła amerykańska dyplomacja. Jak widać pan ambasador nie różni się niczym od swojej trampowskiej poprzedniczki, ambasador Mosbacher, która między innymi tak radziła polskim posłom przed głosowaniem nad ustawą ważną z punktu widzenia interesów USA: „Przyjdźcie do ambasady, porozmawiamy i wypracujemy rozwiązanie dobre dla wszystkich”.

Swego czasu wiceprezydent USA Biden groźbami i szantażem  wymusiła na prezydencie Ukrainy zmianę na stanowisku Prokuratora Generalnego tego państwa, gdy ten wziął na tapetę spółkę syna wiceprezydenta. Marszałek Sejmu to nie prokurator generalny ani inny urzędnik podległy prezydentowi czy premierowi i jego ewentualne usunięcie wymagać będzie bardziej subtelnych zabiegów. Zobaczymy. Kluczowe będzie przy tym realne, nie werbalne poparcie współkoalicjantów dla Marszałka Sejmu.

Sprawa pokojowej nagrody Nobla dla Trumpa ściśle wiąże się z losami jego „zaproszenia” Polski do tworzonej przez siebie  tzw. Światowej Rady Pokoju. Mówiąc bez owijania w bawełnę: czy w głowach polskich polityków nie zakiełkuje oto myśl, aby zgodą na przystąpienie do ŚRP (jeden miliard USD wpisowego) nie udobruchać rozgniewanego przez Włodzimierza Czarzastego najbliższego i najważniejszego według nich sojusznika Polski.

A jeżeli już przy tym, to na ścianie gabinetu każdego ważnego urzędnika i polityka polskiego zawisnąć powinna sentencja, swego czasu wygłoszona przez Henry Kissingera (a jemy trudno odmówić autorytetu w tych sprawach):

Niebezpiecznie jest być przeciwnikiem USA,

ale być ich sojusznikiem jest śmiertelnie groźne.