Polskie piekło

Chaos w Polsce pogłębia się coraz bardziej. Pytanie zasadnicze to to, czy ten chaos (rozpierducha, jak chcą niektórzy) jest efektem czyjegoś zamierzonego działania, czy też dzieje się sam z siebie, a właściwie z esencji natury polskiej klasy politycznej, która niezmiennie hołduje zasadzie, że epitety, etykiety i haki są dużo lepsze niż rzeczowe, konkretne argumenty.

Najgłębszy w nowożytnej historii Polski kryzys parlamentarny, sprowokowany wykluczeniem przez Marszałka z obrad Sejmu posła za wygłoszenie z sejmowej trybuny obrazoburczej kwestii: „Muzyka łagodzi obyczaje” wcale nie został zażegnany. Posłowie wprawdzie rozjechali się do domów na zasłużony odpoczynek, ale zostawili kraj z budżetem o bardzo wątpliwej legalności, czego skutków dzisiaj wyobrazić sobie nie sposób. W trakcie całej tej awantury budżetowej, kiedy to dodatkowo  zadłużenie kraju przekroczyło symboliczną kwotę 1 000 000 000 000 PLN, nie pojawił się nigdzie  stwórca budżetu – minister finansów. Zdążył tylko publicznie wyjawić, że on, minister finansów i minister rozwoju jest w budżecie państwa na 2017 rok zakochany! To wiele tłumaczy. Miłość, jak wiadomo, jest ślepa,   głucha na argumenty i bardzo wyczerpuje fizycznie. Zwłaszcza miłość nieodwzajemniona. Pan minister i pierwszy wicepremier nie może pewnie spać po nocach zachodząc w głowę, czy budżet pokocha  również jego. Ale to okaże się dopiero po roku. Przez rok mamy więc ministra Morawieckiego z głowy.

Kryzysowi parlamentarnemu towarzyszyło wiele nowych, nieznanych dotąd na Wiejskiej technik. Tak więc grożono posłom opozycyjnym więzieniem (do 10 lat), straszono użyciem przemocy, a nawet, dla spacyfikowania sali sejmowej zastosowano numer na nieboszczyka. Wydaje się, że nekropolityka stanie się ważną specjalizacją PiS.  Kaczyński kilkakrotnie przy tym oskarżał opozycję o intencje przeprowadzenia puczu. Oskarżenia tymczasem rzuca osoba, która sprawuje faktyczną władzę w Polsce nie mając ku temu żadnego tytułu prawnego i nie ponosząca żadnej konstytucyjnej odpowiedzialności!  Chaos przypieczętowany został publicznym wystąpieniem naczelniczka państwa, który z okazji jakieś tam rocznicy czy tygodnicy, odnosząc się do wydarzeń w Sejmie, grzmiał: „Polska tę walkę wygra!”. Polska, czyli kto? 19% obywateli, którzy głosowali na PiS? Niech będzie i 34%  poparcia, które PiS dają dzisiaj sondaże. Jeśli to jest Polska, to kim jest pozostałe 76 % mieszkańców kraju nad Wisłą? To już nie obywatele gorszego sortu, to jakieś zagraniczne, obce narodowo szumowiny, które nie warte są miana Polaka! Po prostu dramat. Chyba, że mamy do czynienia z przypadkiem choroby psychicznej. To już inna sprawa, to w jakiejś mierze tłumaczy sytuację, ale jej nie klaruje

Zawierucha zawieruchą ale praca Sejmu wre. Przyjęto, w trybie „budżetowym”, ustawę „dezubekizacyjną”, chociaż, jak przypomniał Włodek Czarzasty, UB rozwiązano w Polsce 60 lat temu. Wartko, jak donosi prasa, trwają też pracę nad nowelą ustawy o SKOK-ach.  PiS zawsze przeciwny był objęciem SKOK-ów nadzorem KNF – patronował czynnie tej postawie Prezydent Lech Kaczyński. Pomimo tego, że SKOKi naraziły Polaków na stratę jak dotąd około 4,5 mld złotych, PiS uczepił się orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, stwierdzającego, że stopień nadzoru KNF powinien zależeć od wielkości SKOK. Dlatego w rzeczonej noweli przewiduje się całkowite zniesieni nadzoru KNF nad mniejszymi pisowskimi kasami. Pan  senator Bierecki będzie mógł znów bez ograniczeń transferować pieniądze do Luksemburga.

Dwóch opozycyjnych liderów mocno nadszarpnęło swoją reputację, co oczywiście czyni z nich bohaterów wszystkich mediów. Niewspółmiernie cicho jest natomiast w mediach wokół sprawy księdza, który w szczególnie bestialski sposób wykorzystywał seksualnie 13 letnią dziewczynkę, przypomnianej przez red. Kopińską w GW. Ksiądz wprawdzie został skazany, ale wyrok wielokrotnie mu łagodzono, a obecnie znów świadczy usługi duszpasterskie nie zaniedbując internetowej aktywności w stosunku do dzieci.  Z całego artykułu przytoczę fragment, pomijany na ogół w komentarzach, a który zbulwersował mnie do granic:

„ – Często zabierał mnie na plebanię w Stargardzie. Jedliśmy obiad ze wszystkimi księżmi, a potem brał mnie do swojego pokoju. Nie rozumiem, dlaczego nikt nie reagował. Ja byłam bardzo drobną dziewczynką, wszyscy widzieli, jaka jest między nami różnica wieku, a księża się nie dziwili, że śpię u niego”.

Jak to się dzieje, że nikt nie zapytał o współodpowiedzialność owych księży za seksualne przestępstwa ich kolegi? Przecież musieli być świadomi tego, że są świadkami seksu z osobą nieletnią. Również oni powinni więc być pociągnięci do odpowiedzialności karnej i przykładowo ukarani. Swoją drogą ich bierność świadczy o tym, że tego typu sytuacje to zapewne normalka w codziennym życiu parafialnym. Wstyd i hańba!

Na koniec hit. Naczelniczek państwa w wywiadzie dla węgierskiej gazety ogłosił realność powstania alternatywnej dla Unii Europejskiej organizacji politycznej zrzeszającej państwa Europy środkowo-wschodniej. Jednym słowem RWPG bis. Niezależnie od realności takich inicjatyw nie będą one mogły być inaczej odebrane przez Europę jak twardy dowód na rozbijacką politykę Polski w Unii. Ze wszystkimi tego konsekwencjami. Takie działania Kaczyńskiego uznać należy moim zdaniem za zdradę polskiej racji stanu.

DOSYĆ !!!

Umiera polski parlament. Umiera w męczarniach. Nie mordują go żadne wraże siły, żadni najeźdźcy, żaden układ sił międzynarodowych, żadni hakerzy posługujący się „rosyjsko brzmiącą mową”. Parlament polski mordowany jest polskimi rękami.

Gdy w październiku 1993 r. składałem w Sejmie ślubowanie poselskie byłem  w euforii. Być posłem na Sejm! Współdecydować o sprawach Polski i Polaków! Zaszczyt i zobowiązanie ogromne. A Sejm był wówczas świątynią niemal politycznej kultury, gdzie wzajemny szacunek posłów obecny był nie tylko na sali, ale i w kuluarach.

Posłem byłem krótko – niecałe 3 lata. Mandat poselski był nie do pogodzenia ze stanowiskiem wiceprezesa Najwyższej Izby Kontroli. Ale w różnych rolach, z polskim parlamentem, z Sejmem, z Senatem przyszło mi współpracować  w sumie przez 20 lat: jako poseł, wiceprezes NIK, wiceminister finansów i polski członek Europejskiego Trybunału Obrachunkowego. Przez te 20 lat patrzyłem na postępującą erozję polskiego systemu parlamentarnego, na wszechobecną selekcję negatywną, na coraz niższy poziom merytorycznych dyskusji. Ale to, co wczoraj wydarzyło się na Wiejskiej jest zupełnie nową, nawet dla mnie – wieloletniego wycirucha sejmowych korytarzy – jakością. To olbrzymie tąpnięcie, nowy stan, z którego powrót do normalności będzie bardzo trudny. Wczoraj Sejm obdarty został z resztek swojej siły wewnętrznej, z powagi, z autorytetu.

Żeby sprawa była jasna. Zdecydowanie staję po stronie posłów opozycji, którzy powiedzieli DOSYĆ! totalitarnym praktykom większości sejmowej, którzy zdecydowali się na krok desperacki, ale jedyny, jaki im pozostał. A sprawa, o którą walczą jest wagi ogromnej – chodzi o praktyczny wymiar naszej demokracji, o podstaw tej demokracji, którą jest dostęp obywateli do informacji o działaniach władzy publicznej.

O sprawności Sejmu decyduje jakość posłów i procedury podejmowania decyzji.  Regulamin Sejmu nie jest bardzo szczegółowy. I dobrze, gdyż wiele spraw w Izbie toczy się dzięki dobrym obyczajom. Dobrym obyczajom politycznym oczywiście. Ale o sile Sejmu decydują właśnie jego obyczaje, tradycja. To właśnie dobre obyczaje sejmowe determinowały jedną z podstawowych wartości demokracji, jaką jest stosunek parlamentarnej większości do opozycji. Dzisiaj dobre obyczaje sejmowe zostały zmieszane z błotem i z przytupem wyrzucone na śmietnik..

Jaka fatalną drogę przeszedł nasz Sejm od marszałków takich jak Małachowski, Zych czy Oleksy do Kuchcińskiego! Marszałek Sejmu Kuchciński zademonstrował, że jedynym językiem jakim  arytmetyczna większość w Parlamencie rozmawiać potrafi z opozycją jest tylko język siły. PiS na każdym kroku emonstruje wobec opozycji postawę: „Przegraliście wybory, to teraz siedźcie cicho! Nie macie tu nic do gadania!” Agresja PiS wobec mniejszości parlamentarnej była nie tylko merytoryczna – odrzucanie z zasady wszelkich wniosków opozycji – ale i werbalna. Nikt w czasami nawet wulgarnych atakach na posłów opozycji nie przebije pani poseł Pawłowicz, której próbki kultury parlamentarnej wielokrotnie mogliśmy oglądać w transmisjach sejmowych. Ale to już chyba czas przeszły…

Sala obrad Sejmu widziała wiele incydentów bardziej drastycznych, niż zachowanie posła  Szczerby. Szczerba zademonstrował tylko dwa słowa. Przypomnieć tu jednak trzeba skandaliczne – z punktu widzenia i procedury i obyczajów parlamentarnych zachowanie Kaczyńskiego, kiedy podczas debaty nad wotum nieufności dla Premiera Tuska, stojąc na sejmowej mównicy zaprezentował z trzymanego w rękach tabletu wystąpienie osoby nie będącej posłem. Prezes Kaczyński „odstąpił” swoje prawo do występowania z mównicy sejmowej, w trakcie sejmowej debaty, osobie nie mającej mandatu posła. Czy nie była to profanacja Sejmu jako całości?

Wczorajsze dramatyczne wydarzenia w Sejmie i pod budynkiem Wysokiej Izby, gdzie spontanicznie zebranych kilka tysięcy warszawiaków demonstrowało przeciw zakusom PiS radykalnego ograniczenia mediów do codziennej pracy parlamentu, użycie siły wobec nich przez policję jest kolejnym dowodem na rozkład polskiego państwa. Podpisywanie przez ministra sprawiedliwości listy na „kolumnowym” posiedzeniu partii rządzącej już po głosowaniach (co ujawniły media) jest jedną z przesłanek do uznania tego zebrania za niekonstytucyjne i prawnie nieważne. I na tym polega prawdziwy polski dramat. Jeżeli bowiem PiS wyjdzie z tego zwarcia zwycięsko, to mając na sumieniu bezprawne działania nasilać tylko będzie kurs opresyjny, we wszystkich dziedzinach życia społecznego. I zrobi wszystko, aby nie oddać władzy i nie zostać rozliczonym za deprawację polskiego parlamentu, za czarną plamę na historii polskiego parlamentaryzmu.

Polski Sejm nie będzie nigdy już taki, jak przed 16 grudnia 2016r i Polska nie będzie taka sama.